Piątek. Tydzień temu. Dałem się Przemkowi wyciągnąć na zdjęcia. Nie było mu trudno tego dokonać bo jakoś miałem ochotę na taką sesję faszynowo/prtretową od jakiegoś czasu. Jakoś nie mogłem mniej zdjęć wrzucic… może nie widzę swoich błędów? Na początek byliśmy umówieni z Alą. Zdjęć napowstawało…

Było bardzo miło. Niestety trzeba było kończyć. Pojechaliśmy więc spotkać się z Dorotą. Plan był słuszny… niestety gdy dojechaliśmy do miejsca docelowego zaczeło padać, a potem mocniej, aż w końcu rozpadało się naprawdę mocno i z fotek nici. Dlatego powstało trochę mniej zdjęć. Ale też było miło, oby nie po raz ostatni





